folwark muzyczny

Atrakcje

Nie martw się pogodą! Zobacz atrakcje Folwarku!

Rabaty i Promocje

sprawdź najlepsze oferty

ANOTHER PINK FLOYD ! LIVE również w Internecie!

12 październik 2012 , godz.20.00

 

Chciałbym żebyś tu był

Tak więc myślisz że odróżniasz Niebo od Piekła, smutek błękitu od cierpienia
Czy odróżniasz zieleń pól od chłodnej szarości stali?
Uśmiech od woalu
Czy myślisz, że odróżniasz?

Bardzo chciałbym żebyś tu był
Jesteśmy jak dwie zagubione dusze w pustym akwarium, rok za rokiem
Błąkające się po tych samych starych miejscach. I co znaleźliśmy?
Te same stare lęki

Chciałbym żebyś tu był


Tak, chciałbym.  Rok po roku projekt Another Pink Floyd wypełnił mury Muzycznego Folwarku po brzegi.  Publicznością, oprawą, Muzyką. Chciałbym, byście tu byli. Niekoniecznie ciałem - w końcu był to PIERWSZY KONCERT Z MUZYCZNEJ SCENY FOLWARKU TRANSMITOWANY LIVE PRZEZ INTERNET! Ale jednak - dla Muzyki.

Bardzo trudno obiektywnie opisać koncert pełen obrazów i dźwięków tak bliskich sercu każdego fana legendarnego zespołu. Trudno o analizy, porównania z oryginałem, niuanse brzmieniowe czy wokalne. Każdy dźwięk, każda chwila koncertu to emocje, elektryzujący dreszcz i ciarki na plecach. Może dlatego zamiast dywagacji o formie - coś o treści - słowa, których kiedyś Ktoś mądry (Kaczkowski, Beksiński lub Weiss, trudno dociec) użył dla streszczenia jednej z najpiękniejszych płyt w historii muzyki – Dark Side Of The Moon. Jej obszerne fragmenty były częścią spektaklu. 

Uśmiechy do rozdania i łzy do wypłakania; przedmioty, które można brać w dłonie, dotykać, obmacywać, łudząc się ich posiadaniem: no i to, co w zasięgu wzroku... Oto życie, nasze życie, w całym jego bogactwie.
Tak wiele obiecujemy sobie i światu, póki beztroska młodości pozwala nie zastanawiać się nad treścią i sensem istnienia. Tak wiele oczekujemy od życia. A potem stajemy do wyścigu, do morderczych zawodów o liche trofea. Albo wyciągamy ręce po te, których dosięgnąć nie będziemy w stanie. A czas płynie, płynie nieubłaganie i kres coraz bliżej. Ale my nie przyjmujemy myśli o śmierci do wiadomości. Łudzimy się, że nas ominie, oszczędzi, że dla nas zrobi wyjątek. Chociaż spostrzegamy, że każdy kolejny rok jest jakby krótszy niż poprzedni, że czasu coraz mniej...
Chociaż wiemy już, że nie zdążymy powiedzieć tego, co powiedzieć chcieliśmy.
W dalszym ciągu gromadzimy majątek, którym cieszyć się będziemy przecież nie dłużej, niż przewiduje to księga losu. Nadal gotowi jesteśmy posunąć się do zdrady - może do zbrodni - aby tylko powiększyć stan posiadania.
Jak ochoczo zgłaszamy swój udział w grze - w walce o władzę, o panowanie nad innymi - która w obliczu wieczności nie ma przecież znaczenia. Wdajemy się w rozgrywki polityków i spory ideologów - służymy bożkom, a nie Bogom.
W końcu jednak gubimy się w tych potyczkach o błyskotki, namiastki i złudne zaszczyty. Tracimy wiarę w sens wszelkich poczynań. Próbujemy jeszcze dostrzec jakiś punkt, do którego warto by zmierzać, ale mgła wokół gęstnieje.
Nie umiemy żyć. Poruszamy się po omacku, nie widząc celu, nie znając powołania. Chociaż wszystko, co pod Słońcem współistnieje w doskonałej harmonii, my - wpatrzeni w blade oblicze księżyca - nie jesteśmy nawet w stanie dostrzec Słońca...

Mądre i zawsze aktualne słowa. Stawiają pod Ścianą. Tak, jak niesamowite „Hey You”, Wish You Were Here”,  Shine on You Crazy Diamond", “Time”, “Money”, “Another Brick in the Wall” i cała karawana wielkich, niezapomnianych kompozycji.

I niesamowitych wrażeń, których dostarczyli:

Wiktor Janusz- vocals
Aneta Łakomy - vocals; genialna w „The Great Gig In The Sky”..!
Piotrek Myjak - lead guitar, vocals
Andrzej Łakomy - keyboards, saxophone, backing vocals
Mateusz Luterek - rhythm guitar
Piotrek Cebula - bass guitar
Wojtek Gomulski - drums

oraz realizator dźwięku Piotr Krogulec

DZIĘKUJEMY! 
Dziękujemy wspaniałej Publiczności. Dziękujemy slaberadio.pl ! Dziękujemy Sławkowi Kondysowi za zdjęcia w galerii slawomirkondys.tumblr.com I... zapraszamy za rok! Obiecali :) 

Aha, wsłuchajcie się jeszcze kiedyś w Czas…

Mijają chwile składające się na nudny dzień
Marnujesz, tracisz te godziny tak niedbale
Szarpiąc się na kawałku ziemi
W twym rodzinnym mieście
Czekając na coś lub na kogoś
Kto ci wskaże drogę
Jesteś zmęczony leżeniem w słońcu,
Patrzeniem przez okno na deszcz,
Jesteś młody, życie jest długie
I dużo w nim czasu do zabicia
Aż nagle pewnego dnia spostrzegasz,
Ze minęło tak dziesięć lat
Nikt nie powiedział ci biegnij,
przegapiłeś start
I wtedy zaczynasz biec,
Aby dogonić słońce co zachodzi za horyzontem
I ziemię okrąża dookoła
Aby wyjść z drugiej strony
Słońce jest właściwie to samo,
Tylko ty już nie jesteś tak młody,
Brakuje ci oddechu,
Jesteś o jeden dzień bliżej śmierci
Lata stają się coraz krótsze,
Czasu zaczyna brakować
Plany spełzają na niczym,
Lub kończą się nabazgraniem pół strony
Bezczynność w cichej desperacji
Jest, owszem, bardzo angielska,
Czas przeszedł, kończy się piosenka,

Myślałem, że mam więcej do powiedzenia

Pink Floyd - Time (tłum. T. Beksiński)